+1
Doczu 6 października 2014 16:57
Jakby kogoś interesowało co w Rosji słychać, to zapraszam do lektury (uwaga dużo tego).
http://doczu.pl/podroz-marzen-czyli-ros ... 1-09-2014/
Podróżowaliśmy z Krakowa via Berlin Tegel do Moskwy (Domodiedowo). W Moskwie spędziliśmy prawie 3 dni.
Spaliśmy w hostelu "Arizona Dream" niedaleko Partiarszych Prud. Hostel bez zarzutu i tanio jak na Moskwę (750 rub za noc w pokoju 4 os.) Od stacji metra Kurskaja trzeba podejść kilkaset metrów.
Oprócz "standardów moskiewskich" udało nam się zwiedzić Muzeum Broni Pancernej w Kubince, gdzie mieliśmy okazję podziwiać takie perełki jak "Maus" czy kugelpanzer, czy też moździerz kolejowy Karl, z którego ostrzeliwano Warszawę podczas Powstania.
Muzeum w Kubince poświęciłem osobną galerię https://picasaweb.google.com/1072227648 ... redirect=1
Po zwiedzaniu Moskwy ruszyliśmy dalej koleją transsyberyjską nad Bajkał. Przejazd transsibem już sam w sobie jest przeżyciem, a co dopiero w takim towarzystwie jakie nam się udało spotkać. Jechaliśmy z Australijczykiem, który wracał do Australii przez Koree, z Ukraińcami uciekającymi z Ługańska, z Uzbekiem, który mieszka we Władywostoku i śpiewającą prowadnicą :)
Nad Bajkałem spędziliśmy prawie tydzień. Zrobiliśmy Pik Czerskiego w górach Chamar Daban, przejechaliśmy się Koleją Krugobajkalską a następnie zrobiliśmy kilkudniowy trip brzegiem Bajkału.
Następnie wracamy do Irkucka i kontynuowaliśmy podróż Koleją Transsyberyjską do Władywostoku. W Chabarowsku ucieka nam nasz pociąg, razem z naszymi rzeczami. Gonimy go taksówką :) Teraz się z tego śmieję, ale wówczas nie było nam do śmiechu.
Po Władywostoku oprowadzał nas znajomy Uzbek poznany w transsibie na odcinku Moskwa-Sudjanka. Zaliczyliśmy kąpiel w Pacyfiku (zadziwiająco ciepły jak na tę porę roku) oraz nocleg na plaży wśród szalejących szczurów :) Zjadamy fantastyczną samsę w uzbeckiej knajpie, robioną niemal na naszych oczach.
Do Moskwy wracaliśmy już samolotem a z Moskwy podobnie jak i do Moskwy, czyli via Tegel na Balice.
Kilka informacji praktycznych:
W Rosji na większych dworcach kolejowych i lotniskach jest darmowe WiFi. Jedyna niedogodność, to trzeba się zalogować co ok 1h.
Kartę do telefonu doładujecie niemal wszędzie. Nawet na zabitej dechami wiosce. Braliśmy karty z oferty Megafon. 1sms to koszt 5 rub. Minuta rozmowy 10 rub. Niestety nie wiem jaką taryfę nam uruchomiono.
Na dworcach daje się znaleźć wolne gniazdko, ale najczęściej podładowanie telefonu jest płatne. Na lotnisku nikt nie kasował za podładowanie.
Z lotniska Domodiedowo można się dostać do centrum Moskwy najlepiej elektriczką. Koszt 105 rub. Nie ma co przepłacać za Aeroexpress, który kosztuje 400 rub a jedzie tylko 15 minut krócej. Elektriczka odjeżdża z tego samego dworca co Aeroexpress i dojeżdża do tego samego co Aeroexpress Dworca Paweleckiego. Potem to już w metro i cała Moskwa w zasięgu ręki.
Na Domodiedowo wygodne fotele, ale niestety położyć się nie da, bo podłokietniki przeszkadzają. Na podłodze spać nie pozwalają. Zaraz zjawia się ochrona i goni.
Do Muzeum w Kubince warto się wybrać jeśli mamy cały dzień wolnego.
Nie ma sie co sugerować informacjami na ich stronie internetowej. Straszą tam że przy wejściu skanuje się paszport, że nie wolno używać profesjonalnych aparatów fotograficznych, piszą ze wejściówka kosztuje 600 rub + kolejne 600 rub. za możliwość fotografowania. Do tego straszą ze wszędzie kamery i agenci FSB i w ogóle wszystko strzeżone itp.
W zasadzie nic z tego (na szczęście) nie sprawdziło się.
Wejściówka kosztuje 200 rub. Za fotografowanie nie pobierają opłaty. Nikt nie zwraca uwagi czy jest to małpka, czy lustrzanka. Kamer nigdzie nie uświadczyliśmy, podobnie jak i agentów FSB. Paszportów nam także nikt nie skanował. Generalnie ściema na maksa.
Władywostok to interesujące miasto z dwoma ciekawymi pod względem konstrukcyjnym, mostami. Oprócz tego warto zwiedzić łódź podwodną znajdującą sie na przymorskim deptaku, czy też baterię nabrzeżną im.Woroszyłowa, na wyspie Russkij.
Generalnie 3 tyg to bardzo mało żeby pozwiedzać dogłębnie ale mimo wszystko warto się pokusić o podróż do Rosji.
Przy okazji chcę poinformować, że nie spotkaliśmy się z żadnymi przejawami braku sympatii czy wręcz wrogością w związku z sytuacją na Ukrainie. Wręcz przeciwnie - spotkało nas wiele serdeczności i przyjacielskie podejście.
Podobnie rzecz ma się z oceną Rosji jaka pokutuje u nas, że Rosja to kraj zacofany i jest tam straszna bieda. Nic z tego się nie potwierdziło.
Jedynym minusem są wysokie ceny niemal wszystkiego od art. spożywczych po alkohol. Tylko paliwo jest tanie bo po ok. 3 zł/Litr.

Dodaj Komentarz

Komentarze (3)

hank 7 października 2014 08:15 Odpowiedz
Dobra relacja, ciekawie napisana. Przeczytałem od deski do deski ;)
cypel 7 października 2014 10:26 Odpowiedz
"I tak zostaliśmy w obcym mieście, nocą, 10 tys. km od domu,w (kurwa) sandałkach, z krótkimi rękawkami i krótkich porciętach." :lol: Świetna przygoda, bardzo dobra relacja, fajnie się czytało. Wrzuć ją tutaj to masz mój głos na relację miesiąca :mrgreen: Chwała Ci za te słowaDoczu napisał:Przy okazji chcę poinformować, że nie spotkaliśmy się z żadnymi przejawami braku sympatii czy wręcz wrogością w związku z sytuacją na Ukrainie. Wręcz przeciwnie - spotkało nas wiele serdeczności i przyjacielskie podejście.Powtarzam z uporem maniaka, że Rosjanie to serdeczni ludzie.
grzegorz40 7 października 2014 23:59 Odpowiedz
Haha, pogoń za pociągiem rządzi :-)